Zapatrzono się razy:

piątek, 12 sierpnia 2011

Począteczki :)

Pierwsze koty za płoty albo raczej pierwsze serwetki naklejone :) Po tym jak po roku udało mi się w końcu odwiedzić sklep dla Plastyków (wyprawa to była długa i niecodzienna) wydając majątek na różne niezbędne przydasie... i również po tym jak niestety znowu nie udało nam się zgrać z Anią na wspólne dekupażowanie  i wprowadzenie w tajniki tego niezwykle fascynującego zajęcia, postanowiłam sama wziąć sprawy w swoje łapki, coby ewentualnie sprawdzić z czym to się je :) Już dawno przeczytałam przecież milion artykułów, polatałam po forach obejrzałam tutoriale... w sensie stwierdziłam: jestem gotowa podjąć to wyzwanie :)
I tak wyciągnąwszy wszystko co niezbędne zasiadłam i poczęłam tworzyć... W skupieniu, z namaszczeniem i z pasją... Ujrzawszy efekt końcowy jęknęłam tylko... bynajmniej z zachwytu ;)  no... dumna oczywiście z prac mych jestem :) ale i krytycznym okiem spojrzeć potrafię :) kolejności etapów mi się w międzyczasie pomyliły, co nieco omsknęło, tu wyszło za grubo, tu za cienko, w rozrachunku końcowym różnice w poziomach zapaćkałam dużą warstwą lakieru do drewna, ale teraz prace świecą się jak...eeee .... no bardzo się świecą ;) ale nic to, w końcu uczymy się na błędach ;) następne dekupażki będą lepsze :)
A póki co fotka - jeszcze z "pracowni"*  lakier jeszcze schnie :)
*pracownia - aktualnie wolny kawałek blatu, stołu bądź innej powierzchni będący miejscem twórczości mej