Zapatrzono się razy:

czwartek, 26 stycznia 2012

Faworkowe Szaleństwo

Obudziła mnie dzisiaj cudowna myśl :) Czwartek :) czyżby Tłusty Czwartek?? :D I tak z usprawiedliwieniem w zapasie planowałam już te pączki lukrowane z ulubionej cukierni, które zjem BEZ wyrzutów sumienia :) i te faworki, które upiekę z Potomkiem i też zjem :) I gdy tak przy śniadaniu uzgadnialiśmy szczegóły WielkiegoOobżarstwa, coś mnie tknęło. Spojrzałam w kalendzarz :) Ha !! Tylko ja potrafię tak podróżować w czasie :) Czwartki mi omsknęły, ten pożądany będzie za całe 3 tygodnie!!! Nic to :) Z faworków się nie wycofam :)
- Bardzo dobrze, mamusiu - powiedział pierworodny - bo chyba bym tyle nie wytrzymał!
No cóż :) Ja też Synu, ja też (powiedziałam sobie w myślach) :)
Wizja poprzedszkolnego wypiekania chrustu sprawiła, że Synol był Aniołkiem :) Pomagał dzielnie przy gnieceniu ciasta, zawijaniu :) i asystował przy pieczeniu, podjadając w miedzyczasie, to co już do zjedzenia było gotowe :)






Przepis jest prościutki :) i pochodzi z książki Kuchnia Polska pod redakcją Elżbiety Weteski :)

Aby je zrobić potrzebujemy:
- okazji ;) jak Tłusty Czwartek 3 tygodnie przed terminem ;)
- 1,5 szklanki mąki,
- 4 żółtka
- łyżkę octu lub spirytusu
- 3 - 4 łyżki gęstej śmietany (u mnie 30%)
- tłuszcz do usmażenia faworków, w oryginale było 3/4 kg smalcu (aaaaaaaaaaa) ja użyłam oleju ;)

Z podanych składników wyrabiamy ciasto na gładką, elastyczną masę. Ale to nie koniec. Aby faworki były smaczne trzeba je nieco "wymęczyć". Gnieciemy, ubijamy, wałkujemy składamy, znowu wałkujemy, od czasu do czasu można łupnąć wałkiem (idealne ciasto na rozładowanie stresu ;) ) i tak w kółko aż powstaną pęcherzyki powietrza :)
Odstawiamy na godzinkę, przykrywając ściereczką. Po tym czasie porcjami rozwałkowujemy ciasto (podsypane mąką) na baaaaaardzo cienkie placuszki, kroimy w paski. Każdy paseczek nacinamy po środku i przewlekamy przez otwór jeden koniec :) Smażymy na oleju na złoty kolor, odsączamy z nadmiaru tłuszczu na ręcznikach papierowych. Zimne posypujemy cukrem pudrem. I gotowe :)

Zaleca się robienie chrustu w dwie osoby :) Tak aby usprawnić pieczenie, odsączanie, podawanie :) Ale jeden ludź też da sobie radę :)

SMACZNEGO!! :D