Zapatrzono się razy:

wtorek, 22 maja 2012

SPA - Szpitalny Pakiet Atrakcji

Rodzinkę mam wspaniałą :) i Mąż i Syn i Cór Nienarodzona Jeszcze dbają o mnie niesłychanie. Ta ostatnia zwłaszcza. Do tego stopnia, że postanowiła zafundować mi pakiet SPA. Znienacka. W środku nocy... No fakt gdzieś tam na świecie było zapewne południe, w końcu stref czasowych mamy kilka. Tak więc w momencie gdy dzień powoli zaczął się budzić nastał czas by wyruszyć w podróż... Dyliżans podjechał. Niczego nieświadoma - wsiadłam do niego. Powóz ruszył, rozpędził się i zajechał na miejsce... Recepcja kurortu wypoczynkowego gdzie zaklepano mi miejsce działała niezwykle sprawnie - po kwadransie przydzielono mi pokój... ba z "dowozem" na miejsce... no tego się nie spodziewałam... aczkolwiek co będę się sprzeciwiać - w końcu to SPA :) i to jakie!! OD razu pierwszy relaksik - no fakt leżanki to może i niezbyt wygodne, za to pomysł ze słuchaniem miarowego tętna w seansach półgodzinnych - rewelacyjny. To się podobno nazywa KTG :) Zrelaksowana, z niecierpliwością oczekiwałam kolejnych atrakcji. I tym razem mnie nie zawiedli: AKUPUNKTURA!! I to jaka!! Osiągnęli najwyższy DAN w tej dziedzinie. Postęp dotarł i do tej pradawnej sztuki. Cały sekret polega na pojedynczym, permanentnym nakłuciu. Wystarcza na cały pobyt!! Ale to nic!! Dodatkowo, dla wygody kuracjuszy tych bardziej i mniej wymagających, służy ono do serwowania "drinków" relaksacyjnych!! A jak!! Takie cuda!! Problem bezsenności mija od ręki :) Apartamenty mieli specyficzne, pięcioosobowe... Chyba zauważyli popełnione faux pas, i próbowali zatuszować to złe wrażenie aromaterapią. I tu kolejny nowatorski pomysł - widocznie jakieś nowe amerykańskie badania dowiodły iż aromat farby olejnej na pewno działa zbawiennie i leczniczo -  na ciało i duszę. I kto by pomyślał, że będziemy przodować we wprowadzaniu nowinek ze świata naukowego?? ;)
Catering, trzeba przyznać, był nawet zjadliwy, no... szwedzkim bufetem bym tego nie nazwała, za to serwowali pod sam nos :P kolorowe dropsiki też pod nos serwowali ;)
No i rewelacyjny pomysł. Na prawdę innowacyjny!! Piling!! Że też ja sama wcześniej na to nie wpadłam, ale człowiek uczy się przez całe życie!! Szorstkie tasiemki, które nie mogły służyć do niczego innego jak ścieranie sporych powierzchni, nawinięte na rolki!! Prawda, że zaskakujące?? Umiejscowione w miejscach do których nawet król chadza sam i to piechotą. Pewnie dla lepszego utrwalenia, że piling to chociaż raz w tygodniu zrobić należy. No bo jak człowiek napatrzy się na pewne obrazy to potem automatycznie zostają mu w pamięci ;)
Współlokatorów musiał dopierać jakiś spec, analizując dogłębnie profil psychologiczny każdej osoby, bo tak fajnych babek w jednym miejscu dawno nie spotkałam :) I do tańca i do różańca, chociaż nie ukrywajmy ani potańczyć za bardzo nie było jak i różańca też nikt nie zabrał :P ale serdecznie pozdrawiam apartament nr 7 :) Jak wypoczywać w SPA to tylko z nimi :)
Może w lipcu będziemy wspólnie okupywać drugie skrzydło tego samego kurortu :) OBY :)
Co tam się działo - można by opowiadać długo :) No wakacje jak się patrzy ;)
A teraz koniec lenistwa - czas odpisać na mejle, które pozatykały skrzynkę :) Także proszę o wyrozumiałość i cierpliwość :)