Zapatrzono się razy:

środa, 29 maja 2013

Kolorowo :)

Mamy w końcu ciepłą wodę :) Jupi!!! :) Już wybaczam to, że tyle musiałam na nią czekać :) Jest!!
Ile szczęścia może dać dostęp do, tak niby oczywistej, rzeczy :)

Z tej radości całej udało  mi się nawet złapać za aparat i obfocić rzeczy które leżały i czekały cierpliwie na debiut internetowy :) Zrobione przy okazji innego zamówienia :) Bo jak już siadam do dłubaniny to ilości hurtowe same się jakoś tak robią. Nie ma zdjęcia naszyjnika z masy perłowej na posrebrzanym łańcuszku :) bo poszły od razu do mamusi mojej na dzień mamy.

Fotkii robiłam zwykłym aparatem małpką :) Fajnie wyszły, prawda?? :)

Korale Tęczowy Kot :) Podobają mi się chyba nawet bardziej niż Eris :D





http://artillo.pl/product/korale-teczowy-kot,74378.html tutaj można je obejrzeć


Kolejna Owocowa Uczta - http://artillo.pl/product/korale-owocowa-uczta,65070.html
Marynarskie :) http://artillo.pl/product/korale-marynarskie,74377.html

i Nyks :)http://artillo.pl/product/korale-nyks-,74387.html

:) I co Wy na to??

wtorek, 28 maja 2013

Dzień z Mamą :)

Mamo, co byłoby najlepszym prezentem dla Ciebie na dzień mamy??
- Ty, Synku :)

Bo czego chcieć więcej?? Żeby serce się cieszyło wystarczy uśmiech, dotyk dłoni :) Buziak :) i bukiet polnych kwiatów :) Najpiękniejszy ze wszystkich które do tej pory dostałam (tak, tak Mężu ;) ) bo zerwane tymi łapkami.. z taaaakim poświęceniem i jeszcze większą pasją :)



Plusem zimy trwającej prawie do lata, są konwalie pod koniec maja :) Cudnie pachną :)




A jako specjalny bonus dla Mamusi w ten cudowny, wyjątkowy i niepowtarzalny dzień: sesja z żelazkiem :) haha :)

Ale jak to się stało, że posta mi nie opublikowało wtedy kiedy powinno - nie mam pojęcia :) Więc nadrabiam teraz :)

Wielkie Gotowanie



Od tygodnia, wieczorami, nie robię w zasadzie nic poza doglądaniem garów!! Dzień w dzień!! Gotuję!! Na trzy tury co najmniej! A tak na prawdę to na trzy i pół!!  dzielnie znoszę te niewygody,  to, że ciągle mało... Więc latam z tymi garami tam i z powrotem , ćwicząc cierpliwość i mięśnie. Hartując umysł i ciało!! I przez dni ostatnich siedem żyłam nadzieją, że na szczęście dzsiaj skończą się te męczarnie. Koniec z gotowaniem, doglądaniem, przestawianiem, hartowaniem!! 6 rano to godzina zero!! Hurrraaaaa!! I co?? I jajo!! ;) (że się tak kolokwialnie wyrażę)

Bo DRANIE z ciepłownictwa karteczkę mi tu wstawiają, że jednak ciepłej wody nie będzie do jutra!!
Ludzie!! Tosz to koniec świata!! Muszę przecież wygrzać swe kości stare prawie!!

czwartek, 16 maja 2013

Szalona :)

Leci sobie ten czas, leci, gna do przodu i wcale nie pyta się czy zaczekać, spowolnić... O, nie!! Raczej gazu dodaje, i nawet na czerwonym świetle nie staje... STOP!! Pomyślałam sobie... bo ile można... Wiosna jest, wszystko budzi sie do życia, dzieci rosną, szybko, za szybko... a tutaj tylko praca, dom, obowiązki... chwile na przyjemności, wspólne spacery, sesje z gra planszową wyrwane, wyszarpnięte wręcz na siłę... Chwilunia na poczytanie Synolowi przed snem... no mało troszkę... Spacer gdzieś tam pomiędzy jednym a drugim obowiązkiem... Obiad na szybko... I jakoś tak mało czasu na celebrację chwil spędzonych razem....
No ale zaraz, jak coś nie działa to trzeba to zmienić...A jak się już powiedziało A to to z B nie należy za długo czekać :) I słyszę już głosy które krzyczą w głowie, w słuchawce, w oczy cztery:  Oszalałaś?? W dzisiejszych czasach?? Takie rzeczy??

A ja NIE SŁUCHAM tych głosów :)  cieszę się jak szalona!!  I tak OSZALAŁAM :)  ze SZCZĘŚCIA oszalałam :)