Zapatrzono się razy:

wtorek, 28 maja 2013

Wielkie Gotowanie



Od tygodnia, wieczorami, nie robię w zasadzie nic poza doglądaniem garów!! Dzień w dzień!! Gotuję!! Na trzy tury co najmniej! A tak na prawdę to na trzy i pół!!  dzielnie znoszę te niewygody,  to, że ciągle mało... Więc latam z tymi garami tam i z powrotem , ćwicząc cierpliwość i mięśnie. Hartując umysł i ciało!! I przez dni ostatnich siedem żyłam nadzieją, że na szczęście dzsiaj skończą się te męczarnie. Koniec z gotowaniem, doglądaniem, przestawianiem, hartowaniem!! 6 rano to godzina zero!! Hurrraaaaa!! I co?? I jajo!! ;) (że się tak kolokwialnie wyrażę)

Bo DRANIE z ciepłownictwa karteczkę mi tu wstawiają, że jednak ciepłej wody nie będzie do jutra!!
Ludzie!! Tosz to koniec świata!! Muszę przecież wygrzać swe kości stare prawie!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz