Zapatrzono się razy:

sobota, 9 listopada 2013

Do trzech razy sztuka....

Dzień wielki przed nami. Dziecko moje młodsze ma zostćc ochrzczone... Sukienki, buty i inne  kupione, czekają na wielką chwilę, garniaki wyszykowane, koszule wyprasowane, a co!! Wszyscy mają być w końcu wymuskani. Sprawy kościelno-organizacyjne oczywiście uregulowane... I co dalej?? Otóż tydzien temu cór postanowiła, że się rozchoruje. Po raz trzeci wywija nam ten numer.... tym razem już terminu nie przesuwaliśmy. Jak to mówią, do trzech razy sztuka. A 7 dni to czas akuratny na pożegnanie choroby. Udało się?? Udało :) Ale nic to, gdyż dziś dzieć mój jest bardzo muzykalny. Niech no tylko polecą pierwsze sekundy jakiejś piosenki, Haniulka kiwa się, kręci w kóleczko, skacze niezdarnie (czytaj przesłodko), główką wymachuje... Fajowsko jest, muzyka gra! I dzisiaj postanowiła sobie popogować ;) w łazience... przy wannie... Guza ukryjemy pod grzywką.... Na makijaż sceniczny jest jeszcze za młoda ;)
Za to Janek postanowił, że od siostry gorszy być nie może. Ciecze mu z nosa, chrząka i kaszle... Mężonowi orkiestra dęda gra w płucach już drugi tydzień...
Pięknie będziemy się prezentować... No, na pewno melodyjnie i ekstrawagancko...
Chodzi za mną takie wrażenie, że dziecie moje młodsze, za nic, nie chce wstąpić w progi naszego kościoła... Podejrzewam, że podczytuje wszelkiego rodzaju niusy na portalach informacyjnych ;) chyba muszę dac jej szlaban na komputer ;)

1 komentarz: