Zapatrzono się razy:

niedziela, 25 maja 2014

Róże na Dzień Mamy czyli zrobiłam sobie prezent :)

Leżała taka surowa, naga, zapomniana.... aż w końcu doczekała się nowego przyodzienia :) Motyw różany - mój ulubiony odkąd użyłam go po raz pierwszy ;) ze 3 lata temu :) delikatny. Idealny :)
Sama taca ma milion mankamentów - cena za późnonocne malowańce, kosztem of kors, i tak minimalnej ilości snu :) jednakowoż zakochałam się w niej i już!! :) No i moje pierwsze, dekupażowe dzieło, przeznaczone tylko dla mnie :) takie małe rozpieszczanie na Dzień Matki :)





niedziela, 4 maja 2014

Sok prosto z drzewa :) Anbol owoce Lutyni

Co prawda, sezon mało owocowo - przetworowy, ale trzeba sobie jakoś radzić :D 
Nie ma nic zdrowszego, niż sok prosto z drzewa :) prawda?? :D


Aleeeee :) jest miejsce w którym można nabyć przepyszne, zdrowe i ekologiczne soki w kilku rewelacyjnych smakach :)
A dlaczego warto chociaż spróbować tych soków?? Bo od początku do końca, od pąka kwiatowego aż do soku zamkniętego w kartonie, właściciele sadu dbają o to, by unikać tego, czego teraz jest wbród w żywności. Soki nie są wspomagane żadnymi ulepszaczami. Nie są dosładzane cukrem czy też, o zgrozo! syropem glukozowo-fruktozowym. Soki są tym, czym powinny być, czyli sokami owocowymi :) Smakują jak te babcine, z tą różnicą, że zamiast w słoiku, zamknięte są w wygodnym kartonie z kranikiem :)
PYCHA :)

Właściciele sadu w uprawę owocowych drzewek wkładają mnóstwo serca i pracy. Ze szkodnikami pomagają im walczyć ptaki a nie pestycydy. Sam sad położony jest z dala od dróg, więc wszelakie wyziewy samochodowe są im obce :)
Brzmi tak fajnie jak smakuje :)
I z całego serca życzę właścicielom sadu Anbol aby podbili cały kraj a nie tylko rynki lokalne :)

Aniu :) Ściskam Was gorąco :) a w szczególności Waszą najmłodszą pociechę :D

P.S. Ogromnie żałuję, że w szklance jest sok nie tak zdrowy bo z "ulepszaczami".




sobota, 3 maja 2014

Niedzielni kierowcy, cholera jasna!!!!

Oj, jeszcze emocje we mnie buzują... Najchętniej wysłałabym co poniektórych na kurs doszkalający albo i prawo jazdy zabrała!!! A tak!!
Jestem kierowcą, ale przede wszystkim matka i żoną. Priorytetem dla mnie jest dowiezienie w CAŁOŚCI do celu mojej rodziny. Ale co z tego, że jeżdże bezpiecznie, że trzymam się przepisów, nie szarżuję. UWAŻAM na innych!! Jak od czwartu na drogę wyjeżdżają same osobliwości które to skutecznie próbują wykończyć siebie i innych!! Mam do nich niesamowitego farta!! Że też w lotku tak mi się nie szczęści!! I już nawet nie chodzi o tych chojraków którzy przekraczają prędkość światła coby szybciej dojechać gdzieś tam. Jeżdżą niebezpiecznie ale znają swoje możliwości (żadne usprawiedliwienie)! Krew się we mnie burzy, gdy kierowca amator wyskakuje na mój pas niemalże przed maską, niby to wyprzedzając tych co jadą 60km/h samemu ledwie dobijając do 65km/h. Chcesz jechać 90km/h bo możesz, to poczekaj aż będziesz mógł wyprzedzić. Nie umiesz wyprzedzać?? Jedź karnie w szeregu!! Auto nie zabawka, a życie to nie gra!! Nie dostaniesz drugiej szansy! Ani ja!! Ani moje dzieci!! Mąż też nie jest niezniszczalny!!
AAAAAAAAAAAAA Aż mi się krzyczeć chce!! Ze wścieku!! I ze szczęścia, że jednak udało mi się wychamować, że kierowca za nami nie posiłkował się naszym bagażnikiem jako wsparciem przy hamowaniu. Że wszystko, bądź co bądź, dobrze się skończyło. Tym razem!!
W zeszłym roku, dokładnie w ten sam sbosób stracił życie znajomy Połówka mojego. Tragedia ogromna. Osierocił maleńkie dziecko! Zostawił żonę, bo sie jakiemuś palantuniowi wyprzedzać zachciało!!
Słowa nieparlamentarne cisną mi się na usta.
Ale ograniczę się tylko do jednego!
LUDZIE UWAŻAJCIE!! Nie jest wstydem nie chojraczyć na drodze! Wstydem jest, dać się głupio zabić!!
Zmykam utulić moje maleństwa i uspokoić skołatane serce!