Zapatrzono się razy:

niedziela, 2 lutego 2014

Gulasz z łopatki i ciecierzycy :) Pysznie i zdrowo :)

No właśnie, pysznie :) Ten kto widział Hankę wcinającą dzisiejszy obiadek, ten nie powinien mieć wątpliwości :)  a wszycy inni niech wierzą mi na słowo :)






Ciecierzyca fajnie chrupie :) mięsko jest miękkie i pyszne :) no i fundujemy sobie  całkiem pokaźny zastrzyk składników odżywczych, bo ciecierzyca POTRAFI ;) A co?? No przekazać sporo :)
Białko przede wszystkim :) Ma go dużo, więc doskonale poradzi sobie w roli zamiennika.
Oferuje spory wachlarz witamin i mikro  oraz makroelementów
Nienasycone kwasy tłuszczowe to też plus :)

Dobrze wpływa na odporność, zwłaszcza przy nfekcjach górnych dróg oddechowy. Łagodz bóle głowy. poprawa stan skóry, włosów i paznokci oraz.... podobno działa jako afrodyzjak ;) W ogóle i dla starających się par i tych mamuś, które już są w ciąży ciecierzyca jest wskazana ze względu na sporą zawartość kwasu foliowego i żelaza.
Przy profilaktyce nowotworowej też działa na korzyść.

Jeśli chodzi o składniki, to, co miałam to dodałam ;)
- dobrze ponad kilogram łopatki
- prawie pół kilo suszonej ciecierzycy
- passata pomidorowa (700g) ale dobrze się sprawdzą pomidory w puszce :)
- 3 średnie cebule
- 4 ząbki czosnku
- sól, pieprz, około 2 łyżeczek suszonego oregano,
- dodałabym jeszcze strąk (albo i dwa) ostrej papryczki ale obiad miał być dla całej rodziny, więc rodzice przyprawili sobie w miseczkach suszonym piri piri
- natka pietruszki (dałam suszoną)
- masło - spora łyżka (lubimy smak masełka) albo  i ciut więcej.



Dzień wcześniej - a raczej noc - namoczyłam cieciorkę. Potrzebuje ona minimum 8 godzin.


Łopatkę pokroiłam w plastry a następnie w małą (na jeden gryziorek - bo przecież Hania ma trzonowce ale tylko 4) kosteczkę. Podsmażyłam na maśle. Partiami, bo mi się na patelnię calość nie zmieściła. Zdjęłam mięso z patelni. Posiekaną cebulę i czosnek zeszkliłam na tej samej patelni. Przełożyłam do garnka, razem z mięsem i passatą. Dodałam odsączoną ciecierzycę/ Posoliłam, doprawiłam pieprzem i zrobiłam urzytek z oregano. Można dodać teraz ostrą papryczkę chyba, że jedzą z Wami dzieci ). Pyrtoliło się to na małym ogniu przez jakieś półtorej godzinki, Na sam koniec jeszcze raz doprowiłam solą i pieprzem, do smaku i wrzuciłam pietruszkę.

Podawałam z kluskami świderkami.




Z podanych składników wyjedzie 8 całkiem solidnych porcji.
Smakowało pysznie. 3/4 rodziny się zajadało. Tylko Kocurek się wyłamał. "Mamo, ja zjem mięsko ale orzeszki zostawię". Ale to i tak duży sukces, bo Kocurek zjada najchętniej kurczaka i ostatecznie smażoną rybę.  A cieciorka faktycznie  ma orzechowy posmak :) Kolejny plus na jej korzyść :)